05.03.2015

Rzutem na taśmę

Dzisiaj krótko i treściwie będzie.

Że krokusy wyszły z ziemi to już pisałam. Jednak ostatnio zakwitły w końcu i ja się pytam: gdzie są fioletowe? Póki co same żółte i jakieś takie biało  mieszańcowe.


Oczywiście co chwilę pada, a pogoda nie może się zdecydować co chce ze sobą zrobić. Większość z Was o tym pisze i nic dziwnego - pełen przegląd asortymentu meteorologicznego mamy.


I chociaż taka kicha na dworze i ciemności egipskie w domu, to rozpoczęłam siewy na rozsady.

Zdjęcie musiałam sztucznie rozjaśnić, żeby coś było widać ;) I teraz kilka uwag o:
- zainwestowałam w tym roku w multipalety (mniejsze i większe) i klepię się po ramieniu za to - łatwiej przenieść, porządniej ;) to wygląda i jak nie zniszczę to będą też za rok
- opis ponownie na moich kolorowych patyczkach - z nazwą i datą siewu; później wtyknięte w grządki na dworze tracą kolory i zaczynają się sypać, no ale wtedy i tak już wiadomo co gdzie rośnie ;)
- w tle widać tzw. mini szklarenkę z Lidla - mój kaprys w trakcie jednej z wizyt i papryczka chili, która rzuciła mi się w oczy, a M. sobie wymyśli do uprawy; prosto wykonane, instrukcja obsługi dla zupełnie zielonych w temacie i bardzo fajne podłoże, no i sprytny myk z wieczkiem - zobaczymy jak będzie rosnąć
- wysiana głównie sałata (siana 2 marca a dzisiaj już lilipucie kiełki widać, bo nieprzykryta ziemią - ponoć tak jej lepiej), jakieś kwiecie i seler naciowy

A obok:

W przegródki idealnie wchodzą tutki od papieru toaletowego, w które to wrzuciłam nasiona bobu. Jak podrosną to z całą tutką wkopię do ziemi i voilà ;)

No i moje wyjątkowe narzędzia ogrodnicze ;)

Idealnie się sprawdzają do takich mini prac. Prababcia mam nadzieję nie ma nic przeciwko. Chyba lepiej, że są wykorzystywane tak, niż gdzieś zapomniane w szufladzie? Bo do jedzenia to one się nie nadają - mają tak ostre brzegi (ale skąd?!), że przy zwykłej zupie krew się może polać :D

Poza tym u mnie / u nas:
- Wzięłam udział w ciekawym i inspirującym spotkaniu po-Gardenii, w którym uczestniczyły również m.in. Magda z Zielonej Pracowni i Megi z Drugiej Strony Ogrodu. Z lekka czułam się nieswojo, bo wokół sami "branżowcy", ale dobrze było posiedzieć wśród ludzi, których kręci to samo co mnie ;)
- Młody nam się postarzał i w weekend odbyło się przyjęcie urodzinowe. 5 lat to już stary koń, ale ja na szczęście bez zmian czuję się na 26 ;)
- M. rozpierdzielił stary pawlacz oraz ściany sztuk półtora. Gipsowanie, wylewki i inne cuda wianki na całego. Młody już za momencik uzyska swoją własną, prywatną przestrzeń życiową, a tym samym nam skoczą warunki życiowe :D
- Kupiłam drewno na moje wymarzone grządeczki. Z racji finansów jest to świeża sosna (oprócz wzniesionych grządek M. obiecał mi wypasiony kompostownik skonstruować, więc w sumie wyszło nam prawie pół kubika). Planuję w ramach prezentu na Dzień Kobiet wówczas je złożyć i dla zainteresowanych zdam relację :)
- Poza tym odwiedziły mnie na blogu nowe kobitki z czego bardzo się cieszę i mam nadzieję, że zechcą zostać :)
- Poodpisywałam też na Wasze komentarze i jestem z siebie dumna, bo udało mi się to nawet w miarę na bieżąco.
- Planowane jest tak bardzo wstępnie kolejne spotkanie zainteresowanych kobitek w Poznaniu. Niestety w terminie Gardeniowym niektóre chorowały, inne wywiało do Kalisza, kolejne przegapiły, więc poprawiny są wskazane :D
- I ze złych wieści na koniec, to psuje mi się mój kieszonkowo-torebkowy aparat, a wiadomo, że bloger bez aparatu to jak bez ręki... Być może to jednak zła karma, którą muszę jak najszybciej naprawić i wysłać w końcu pewną paczuszkę...

Miało być krótko, a wyszło chyba jak zawsze. Uściski.


49 komentarzy:

  1. U mnie też miały być fioletowe krokusy, a są żółte:)Cieszę się, że w ogóle wyszły. Już na pierwszym zdjęciu zwróciłam uwagę na Twoje narzędzia ogrodnicze, oyrginalne:)Niezły pomysł z rolkami papierowymi. Czekam na dalsze relacje. Mój aparat zamyka się, kiedy ma na to ochotę i potem długo włącza. Chętnie wzięłabym udział w takim spotkaniu, tylko nie mam z kim dzieci zstawić. Może jakieś relacje?Wszystkiego najlepszego dla Młodego. Dobrze, że my mamy wciąż jesteśmy młode;)
    pozdrawiam
    lena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, mój aparat ma dokładnie to samo! Chcę zrobić zdjęcie a on się zamyka i potem muszę czekać aż znów się łaskawie włączy :/
      Dziękujemy za życzenia :)

      Usuń
  2. Ale porządnie to wygląda.Chciałabym już wyjść do Twojego ogródka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też już bardzo chcę. A tu dzisiaj rano psikus i powrót przymrozków. Ponoć ostatnie, ale wiadomo jak to z prognozami jest. Byleby tylko w niedzielę i poniedziałek nie padało to będę zadowolona :)

      Usuń
  3. O śliczne żółciutkie wiosenne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Plama słoneczka pośród szarości ;)

      Usuń
  4. nieswojo??? ojtam. Piszę się na spotkanie, niech tam nawet w Pozku. I zapraszam do nas.
    Te żółte krokusy, mam takie podejrzenie, to dlatego, że:
    - szafran żółty i jego mieszańce są stepowe, dobrze się czują w ogrodach, a nawet na miejskich trawnikach są w ekspansji,
    - fioletowy szafran spiski wymaga wilgotniejszej gleby przez cały sezon (rośnie przecież na świeżych górskich łąkach) i z miast wypada.
    Tak to wygląda u nas w mieście, żółtych z roku na rok coraz więcej, fioletowe w odwrocie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To, że fiolet z czasem wypada to wiem, bo już zaobserwowałam przy domu rodzinnym. Tylko, że to świeże cebulki. Ale Dusia niżej dobry trop podała - wczoraj jak wróciłam z pracy to już były dwa ;)
      No i może nie nieswojo, ale z dystansem ;) Byłoby super, jakby się udało Ci dojechać na spotkanie. Czekam na wieści od Niezapominatki jak jej zdrowie i coś będziemy klecić, zanim sezon ogrodowy się rozbuja ;)

      Usuń
  5. No i o takie właśnie porady mi chodziło, pomysł z rolkami po papierze przedni. Ja się za wysiewy wezmę w weekend, od rana ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam porady od razu - moje obserwacje i sposób działania po prostu. Jednak skoro ma to komuś pomóc, to oczywiście będę pisała :) Powodzenia w wysiewach. U mnie weekend pod znakiem tworzenia warzywnika!

      Usuń
  6. Aniu fioletowe zakwitną ciut później więc musisz poczekać , zasiewy super ,i pomysł z rolkami przedni pozdrawiam ciepło Dusia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dusiu, jak zawsze masz rację :) Fioletowe dwa łebki pojawiły się wczoraj - czekały na mnie po pracy. A rolki zbierałam od jakiegoś czasu i mojego M. już szlag trafiał :D

      Usuń
  7. Ależ u ciebie turbo-energia. Tyle już zrobiłaś, a ja ciągle na etapie myślenia, że może wreszcie warto byłoby się z tymi nasionkami ogarnąć. Minipaletki są super i tez w tym roku się na nie przerzucam. A Twój pomysł na bób to do opatentowania - jest genialny! Szkoda, że Poznań tak daleko i jakoś zupełnie mi nie po drodze...
    A co do krokusów, u mnie też tylko żółte, a po fioletowych póki co ani śladu. Ale tak mi się coś kojarzy, że w zeszłym roku pojawiły się trochę później niż żółte więc mam nadzieję, ze tym razem też tak będzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dostaniesz kopa energii to i tak wyprzedzisz mnie w podskokach z robotą :) A z tym bobem to wydawało mi się to takie oczywiste... Chociaż sama przypomniałam sobie o tym w trakcie czytania Gardener's World ;)
      Filetowe łebki wyszły u mnie wczoraj. A Poznań nie jest na końcu świata i ma bezpośrednie połączenie PKP z Krakowem :P

      Usuń
  8. To szalejesz! Tutki fajne, widziałam kiedyś jak złotoręka blogerka robi z nich...obręcze na serwety stołowe:) Oklejone lnem, ozdobione koronką i "szlachetnym kamieniem" wyglądały niezwykle elegancko. Pisze się i ja na spotkanie po spotkaniu, tylko szybko, bo jak sezon się zacznie na dobre to przepadnę:) Multipaletki wytrzymają i kilka sezonów, tylko tych przykrywek przezroczystych nie zostawiaj na zewnątrz na słońcu - moje rozpadły się przez to w rękach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutki wykorzystywałam tylko do zabaw plastycznych z dziećmi (sówki), ale zastosowań jest wiele :D Co do spotkania, to ja też w sezonie będę "niedostępna" ;) dlatego trzeba się sprawnie zorganizować. Czekam na info o Twoich wolnych weekendach. Przykrywek do multipalet nie kupowałam nawet - w domu można się obejść, a potem i tak wystawię do inspektu pod szkło.

      Usuń
  9. Widać, że na całego przywołujesz wiosnę, a pomysł na papierowe rolki jako doniczki bardzo sprytny. Muszę zachować w pamięci i wykorzystać jak będzie okazja. Tymczasem, życzę Ci idealnych warunków pogodowych, by te wszystkie roślinki można było jak najprędzej zjeść :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że na to jedzenie to się chociaż trochę załapię. Bo u nas głównym pożeraczem jest Młody. Na groszek, pomidorki koktajlowe i marchewkę np. nie miałam najmniejszych szans w zeszłym roku ;)

      Usuń
  10. Nie no już dziś to muszę mur-beton kupić ziemię dla ziół do kuchni. Siałaś już może?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za zioła pewnie wezmę się dopiero w następny weekend. Ten będzie całkowicie pod znakiem urządzania warzywnika. Chyba, że nie padnę kompletnie na pysk i po zmierzchu podziałam w tym temacie ;)

      Usuń
  11. To juz są krokusy???? Pal licho fioletowe ważne że są, WIOSNA idzie:))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są, są :) "Szczypiorki" liściaste już dawno u mnie wyszły, ale w końcu dołączyły kwiaty. Myślę, że w niedzielę będzie już szał krokusowy u mnie.

      Usuń
  12. U mnie też tylko żółte i biało-fioletowe, a fioletowych jeszcze nie widzę. Albo nornice, albo wyjdą i zakwitną później. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te fioletowe jednak rzeczywiście chwilę później wychodzą. U mnie pokazały się wczoraj po południu. Jednak tak jak pisze Megi wyżej - z roku na rok pewnie będzie ich coraz mniej. W ogrodzie przy moim domu rodzinnym teraz już chyba tylko żółte zostały...

      Usuń
  13. Super uporządkowanie i imponująco wyglądają Twoje siewy:) Podziwiam, tym bardziej, że u mnie chaotyczny misz-masz. No i użyłaś tych rolek toaletowych, o których ja tylko myślę i myślę, żeby spróbować:) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Imponująco to będzie jak wzejdą i kolejne multipalety "odpalę" :D Ale cieszę się, że się podoba ;) U mnie w zeszłym roku był chaos, ale teraz podeszłam w bardziej przemyślany sposób do sprawy. Multipalety bardzo w tym pomagają, bo nie ma dziesiątek różnych doniczuszek, pojemniczków i czego tam jeszcze ;)

      Usuń
  14. No byłam w tym Kaliszu nieszczęsnym;) Myślcie o poprawinach;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślimy już bardzo intensywnie. Czekam tylko aż Magda da znać w które weekendy na uczelni siedzi. A Ty jakieś nieszczęsne wyjazdy planujesz w najbliższym czasie? ;)

      Usuń
  15. Kurcze, teraz to muszę tylko rolki po papierze toaletowym zbierać! Pomysł świetny!
    Nie wiem jak to jest z tymi krokusami, ale u nas to najpierw się zafioletowiło. Potem pojawiły się te żółte...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja zbierałam te rolki i M. miał mnie dość ;) Teraz się cieszy, że w końcu wykorzystane :D

      Usuń
  16. Zdecydowanie podziwiam twoje ogrodnicze zacięcie. Może tez odkurzę z lekka moje multipaletki? Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje zacięcie nadal nie słabnie i mam nadzieję, że tak pozostanie ;)

      Usuń
    2. Przyłanczam się do podziwu Pauliny. Ja myśląc o ogródku mam przed oczami ŚLIMAKI! Aż mi się odechciewa wszelkich prac, ale znając życie jak tylko słońce mocniej przygrzeje zabiorę się za grządki:-)
      Najlepsze życzenia dla Pięciolatka!
      Pozdrawiam!
      Iza

      Usuń
    3. Dzięki Izo za życzenia - przekaże :) U mnie ślimaków też całkiem sporo było w zeszłym roku, ale na szczęście tych w skorupkach, więc zbierałam i wynosiłam na ugór z dala od ogródka. Za to śmierdzące pluskwy jakieś zeżarły mi buraczki, ale w tym roku mam obmyślone osłony przeciwko nim ;) No i wizja własnych warzywek do podgryzania i przetwarzania jest ogromna u mnie :D

      Usuń
  17. Co tam fioletowe krokusy-takie są wszędzie- a żółte to dopiero gratka :-) Choc na ogrodnictwie znam się słabo (dziwna sprawa, wychowałam się przecież na wsi, ale zawsze tak bardzo nie lubiłam prac w ogrodzie, że wszystko po prostu wyparłam z pamięci hi hi hi) uwielbiam czytać Twoje relacje-z ciekawościa będę czekać na dalsze doniesienia z pola walki-szczególnie intrygują mnie te ziarenka bobu w pozostałościach po papierze toaletowym-pomysł genialny!!! pozdrówka!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie z tym ogrodnictwem bardzo słabo było... do czasu :) Teraz strasznie mnie to kręci, więc relacje będą na pewno się pojawiać :D

      Usuń
  18. Ha:) Żółte krokusy! Rarytasik! Fajna pasja Aniu i tak trzymać! Ogromnie żałuję, że u nas tylko mogą być tylko doniczki z kwiatkami:)) Pozdrowienia serdeczne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale nie muszą być tylko kwiatki! Jest tyle odmian do uprawy w pojemnikach i takie piękne. Na prawdę warto spróbować :) Zresztą piszę o tym w nowym poście...

      Usuń
  19. Co roku obiecuję sobie, że wyhoduję własne rozsady i niestety na obietnicach się kończy:( W tym roku to nawet nic już sobie nie obiecywałam:) Pewnie znów coś tam kupię. Ale ja mam malutki ogródeczek:) Jesteś wspaniale zorganizowana! Zazdroszczę:) Pozdrawiam cieplutko. Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba powinnam mieć na początek malutki ogródeczek, bo inaczej to szał zakupów mam w ogrodniczym ;) A rozsada to przecież nic trudnego. Warto chociaż z sałatą liściastą spróbować - ona chyba nie może się nie udać :D

      Usuń
  20. To Dziewczyno podziałałaś ho ho :) Gratulacje. Pozdrawiam wiosennie :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wiem czy takie ho,ho... Ułamek tego co mam w planach. Ale słoneczko daje powera, więc wierzę, że się uda chociaż 50% wykonać (to i tak będzie sukces).

      Usuń
  21. Też się muszę zabrać za sianie nasionek :-) W tym roku chciałabym mieć swoje kwiatki do skrzynek :-) Te rolki po papierze toaletowym to fajny pomysł ! Pozdrawiam serdecznie :-) Dorota

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie własne wschody na rozsadzie bardzo cieszę. Tutki po papierze sprawdzają się super, tylko trzeba uważać, żeby nie przesuszyć.

      Usuń
  22. nie ma fioletowych? a to oszustwo? może sa najpyszniejsze i ptaki je wydziobały :)

    widze, że profesjonalnie się zabrałaś za ogrodnictwo. mam nadzieję, że wszystko pieknie Ci wyrośnie.

    wysyłam buziaka dla naczelnej ogrodowej blogerki :) Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fioletowe zdecydowały się po prostu później. Żeby były wyczekiwane i na pewno zauważone ;) Z tą naczelną to pojechałaś ;) Chyba że naczelna amatorka - to mogę się zgodzić :)

      Usuń
  23. Nie wpadłabym na te tutki po papierze toaletowym...ale ja mało doświadczona w temacie jestem. Tegorocznej Gardenii zazdroszczę , chodź przyznam że pomimo okupowania targów w ubiegłych latach przez kilka dni, to stoiska zawsze zwiedzałam pobieżnie ...a tam tyle ciekawostek ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam wizję Gardenii w dzień otwarty dla wszystkich, więc zupełnie mnie to nie kręciło. Jeżeli za rok uda mi się wybrać na dzień dla pro (mam propozycję od Magdy) to na pewno się wybiorę. Normalnie inna inszość wtedy ;)

      Usuń
  24. Ja w tym roku debiutuję w kwestii własnych siewek z parapetu i muszę przyznać że już a starcie stwierdziłam "chcę więcej, chcę więcej, chcę więcej". Wydawało mi się że zasiałam całą gamę pomidorów, papryk i ziół ale jak widać apetyt rośnie w miarę jedzenia :) tylko szkoda że te nasze parapety nie są kilkunastometrowe ;)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za Twoją wizytę i komentarz :)