18.03.2017

Śnieżyce w Turwi

Dobrze mieć blogowych znajomych. Mogą Cię np. wyciągnąć na spacer do miejsca, które ma się niemalże pod nosem, a nigdy dotąd się go nie odwiedziło. A samemu można na ten spacer namówić rodzinę, która też już chyba za wiosną stęskniona, bo całkiem ochoczo zgodziła się na wyprawę 😉
W związku z powyższym zapraszam Was dzisiaj na śnieżyce do Turwi.

Zaczęło się bardzo nieśmiało. Nawet przez chwilę pomyślałam - Serio? To ma być TO?!

śnieżyce

09.03.2017

Blaski i cienie Gardenii 2017 i 5.SBO

Każdy na te Targi pierwszy raz przychodzi ze swoim wyobrażeniem, jakie powinny być. Też tak miałam - wiosna w pełni, alejki pięknych stoisk z rewelacyjnymi produktami, pokazowe ogrody pełne inspiracji... LOL :D Potem człowiek już wie czego się spodziewać, na co się nastawić, co zupełnie olać. I z tą wiedzą podjąć decyzję czy się wybiera czy też nie.

Nie jestem wstanie opisać wydarzenia jako całości - znów by musiała być seria postów. Nie przekażę też wszystkich moich przemyśleń, bo ciągle pojawiają się nowe. Ten post to będzie zbiór haseł / stoisk i refleksji o nich oraz pewnie licznych dygresji.

To tyle tytułem wstępu. Jeszcze tylko dwie sprawy:
- Zdjęcia są do d... Kilkanaście tygodni bez aparatu w rękach zrobiło swoje.
- Nie zawsze będzie miło ;)


24.02.2017

Karkonosze - część 3. Moje miejsca w Karpaczu (i okolicy)

To już ostatni wpis z naszej jesiennej wycieczki w góry. Wiem, że wg niektórych pewnie już przynudzam, ale za to innym obiecałam jeszcze kilka info. W Karpaczu byłam nie raz. Szlaki znam jak własną kieszeń. Mam oczywiście swoje ulubione miejsca, do których wracam. Jednak w trakcie naszej ostatniej bytności odkryłam kilka nowych, które z pełną odpowiedzialnością Wam polecam.

Żeby było jasne - żadne z tych miejsc mnie nie sponsoruje, nie dostałam żadnych zniżek, nikt mnie o nic nie prosił. Właściwie to oprócz miejsca noclegowego nawet nie wiedzą, że o nich piszę. Ci ostatni to tylko dlatego, że zdjęcia pożyczam od nich (sama gapa nie zrobiła).

I to właśnie od miejsca do spania zacznę. Spałam w Karpaczu w wielu. Miałam nawet swoje jedno ulubione przez pewien czas, ale na dzień dzisiejszy nic nie przebija Hostelu Krokus. U nas kasy nigdy nie ma dużo. Żyjemy sobie raczej skromnie, więc cena przy wyborze noclegu ma spore znaczenie. Od kiedy jest Młody na świecie, to jednak warunki też. O ile my możemy spać w 3 dresach w namiocie, to już Młodemu bym nie pozwoliła 😏 Na szczęście Krokus łączy jedno z drugim. Cena typowo hostelowa, ogólne założenie pobytu też (integracja z innymi gośćmi). Ale z racji posiadania również pokoi np. 4-osobowych, to nie ma problemu, żeby z rodzinką mieć pokój tylko dla siebie. Do tego super uprzejmie, kontaktowo, mega czysto, w pełni wyposażona kuchnia (włącznie z kawą i herbatą), jadalnia, strefa odpoczynku, kominek / piec kaflowy, biblioteczka, wybór gier planszowych i towarzyskich i w ogóle och i ach. Zresztą patrzcie sami:

(Wszystkie zdjęcia obiektu pochodzą ze strony Hostelu Krokus i wykorzystuję je za ich zgodą.)

hostel Krokus Karpacz
Odremontowana stara willa na uboczu - to właśnie tutaj jest hostel.