26.09.2015

Ogrodowo - sierpniowo

Na facebooku pokazuję już moje zbiory jesienne (odnośnik na pasku bocznym), a na blogu czas ogrodowy zatrzymał się na lipcu. Muszę więc przeprowadzić Was przez cały miesiąc, zanim pokażę te dynie i cukinie i pomidorki i inne takie tam ;)


Mój gąszcz jeżynowy wydał pyszny owoc i to w ilości naprawdę zadowalającej. Jak Wam pisałam tutaj, moja mama przerobiła część zbiorów na dżemiki - mniam :) A na przyszły rok znalazłam sobie przepis na wino jeżynowe...
Jeszcze rzut oka na pyszności ;)


W sierpniu moje sadzonki chilli zaczęły zawiązywać (ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu ale i radości) papryczki.


Jako totalny amator w ich uprawie jestem zachwycona wyglądem i ilością. A ostatnio nawet pierwszą spróbowaliśmy i jest naprawdę ostra :) Nie pamiętam już tylko, które krzaczki to odmiana Cyklon a które Cayenne...


Sierpień to był też u mnie czas zawiązywania się bakłażanów. Poniżej kwiatek - jakby ktoś (tak jak ja niedawno jeszcze) nie miał pojęcia jak kwitnie bakłażan ;)


Później przemienia się w taką śmieszną "bombkę" :)


Jeśli jest ciepło, to rośnie w mgnieniu oka. Moje bakłażany niestety przez cały czas były na wolnym powietrzu, więc nie mogę się pochwalić takimi okazami jak Kasia na Fieście. Jednak jak na pierwszy raz to uważam, że wyszło super! Pokażę Wam moje bakłażanki przy okazji postu o zbiorach ;)

Mój gąszcz dyniowo-cukiniowy "zmężniał" w sierpniu (dla porównania zerknijcie tu).


Były pierwsze cukinie - na zdjęciu okrągła odmiana od Niezapominatki.


No i dynie - głównie z nasion od Bubisy.


I jeszcze:

Z warzywnika mam jeszcze dla Was (i dla siebie) zdjęcie mojej ulubionej grządki, gdzie trwa nieprzerwany gąszcz i rośnie m.in. moja ulubiona... natka :)


Kwiatowo u mnie rok był dość słaby i niepozorny (nie licząc dalii oczywiście). Nie zawiodły na szczęście floksy.


A miłym zaskoczeniem okazała się portulaka :)


Niestety z racji suszy nie wszystko sobie tak dobrze radziło. Miałam Wam pokazać owoce jeżyny pachnącej. Niestety kwiatki zasychały na krzaku zanim zdążyły przeobrazić się w owoce. Udało mi się zrobić zdjęcie dosłownie jednej jeżynce!


Nie są one "kuliste" jak tradycyjne, tylko wyglądają jak małe spodki, takie płaskie ;) No i smakowo szału nie ma, ale trzmiele uwielbiają kwiaty :)

Myślę, że po takim skrócie lipcowym i sierpniowym mogę w kolejnym ogrodowym poście pokazać moje piękne zbiory. Tzn. piękne jak dla takiego amatora jak ja, który dopiero drugi sezon "bawi się" w warzywnik ;)

Dzisiaj Was już ściskam i nabieram sił przed tygodniem wolnym od pracy ;)

A ostatnio polecałam Wam Targ Śniadaniowy. W ogóle - jako inicjatywę. Nie koniecznie ten jeden konkretny ;)
http://brzezinamoja.blogspot.com/2015/09/targ-sniadaniowy.html

14 komentarzy:

  1. Kochana, Ja też nie jestem profi-ogrodnikiem... Wiele moich "prób"na szczęście kończy się dobrym efektem, ale są i porażki... Ba! Nie od razu przecież Rzym zbudowano! Człowiek uczy się i na błędach...
    Ale jak się coś uda i efekt jest - od razu wypinam pierś i kwitnę jak kalafior! ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dla tych chwil jak coś się uda warto "babrać" się w ziemi ;) A czasami nawet uda się odkryć, że coś, co teoretycznie nie miało szans, daje sobie super radę pod naszą opieką :D

      Usuń
  2. Aniu dla mnie jesteś niesamowita w ogrodnictwie. Podziwiam Cię bardzo, masz dziewczyno tyle samozaparcia ... brawo.
    Zapraszam na candy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Momentami tylko to samozaparcie mnie napędza ;) Niestety M. nie jet zbyt "ogrodowy", a we dwójkę dużo mile by się robiło. Może kiedyś...? ;)
      Na candy zaraz wpadnę :)

      Usuń
  3. Pięknie Aniu jak zwykle ;) Smaka na jarzynki zrobiłaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo swoje zawsze najpyszniejsze. Właśnie zaraz zabieram się za mojego pierwszego bakłażana :)

      Usuń
  4. Warzywnik,że ho ho,można pozazdrościć, oczywiście tą dobrą zazdrością:)) Widać,że kochasz to "grzebanie w ziemi" i wszystko Ci się odwzajemnia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żeby jeszcze tylko więcej czasu na to grzebanie mieć... Żeby móc zrobić wszystko to, co siedzi w mojej głowie i co planuję :)

      Usuń
  5. Widać, że kochasz roślinki z wzajemnością:)) Fajny masz ten warzywnik! Pozdrowienia serdeczne Aniu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajny i pyszny. Mimo wariactw pogodowych prawie wszystko udało się jak planowałam :) Teraz czas na zabiory ostatnie.

      Usuń
  6. Ania zważywszy na to że u większości jestem z postami do tyłu i ciągną się za mną blogowe zaległości, nie narzekam na powrót do przeszłości.
    Poczułam się jakby ten bakłażanowy kwiatek, był zadedykowany specjalnie dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nadrabiam zaległości blogowe i coś wygrzebać się nie mogę ;) A kwiatek może być jak najbardziej dla Ciebie :)

      Usuń
  7. Bardzo apetyczna i malownicza retrospekcja. Bakłażany świetnie się sprawdzają w roli dekoracji, bo zarówno ich kwiaty , jak i owoce są urocze. Ciekawe czy będą smaczne. Ja moich ciągle nie zrywam, bo... chyba za bardzo się przywiązałam do ich widoku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najbardziej urocze są chyba właśnie te malutkie bombeczki ;) Ja do moich też się przywiązałam i jakoś tak żal, ale dziś podjęłam męską decyzję - jeden będzie na obiad :D

      Usuń

Dziękuje za Twoją wizytę i komentarz :)