06.10.2014

Z myśli oderwanych

Ledwo 3 dni minęły i post u mnie? Ha! Myśl pojedyncza, którą muszę z siebie wyrzucić...

Kobiety to ponoć lubią zakupy? Szmatki, fatałaszki, butki? To ja chyba nie jestem kobietą jednak! Kupno butów dzisiaj wykończyło mnie i wpędziło w dolinę okropną. Coś tam w końcu wybrałam i chyba nawet ładne, ale jestem umęczona jakbym 3 tony węgla przerzuciła! Zero radości - sama męczarnia.

Jedyne co mnie pociesza, to kupno (przy okazji) 50 litrów kwaśnego torfu pod nowe wrzosy :D I chyba bardziej kalosze by mnie ucieszyły niż to co musiałam kupić... Tylko w kaloszach do pracy to raczej słabo ;)

30 komentarzy:

  1. Uśmiech sam wchodzi na twarz. Też tak mam. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Matko! - jak dobrze nie być z tym samej! :D

      Usuń
  2. Nie jesteś odosobniona w tym temacie :) zakupy ciuchowe?? koszmarek! :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja nie znoszę kupować spodni... Ale w sh szmatki poprzerzucać lubię, zwłaszcza dla dzieci :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spodnie pół biedy - albo leżą (wtedy od razu biorę) albo nie. Proste sprawa. Ale takie buty?! Dla Młodego lubię kupować akurat - bo przymierzać nie muszę :D :D

      Usuń
  4. kochana ale kalosze teraz są cuuudne, wzory ladniejsze niz kozaczków, w grochy , kwiaty ,paski.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja wiem!! Ale już totalny mus dzisiaj miałam. I tak jakimś cudem udało mi się znaleźć coś w moim stylu, ale mimo wszystko... To przymierzanie, chodzenie po sklepie,sprawdzanie jak przy chodzeniu, a jak z nogawką, a jak podwinięta (wersja spódniczki)... Ma-sa-kra!

      Usuń
  5. Aniu kochana, zapewniam Cię, że nie tylko ty tak masz. Kupowanie spodni to dla mnie też katorga, a z butami jest tak, że o ile już w ogóle coś mi się spodoba, to zazwyczaj nie ma rozmiaru. Po przejściu 2-3 sklepów z ciuchami padam z nóg, ale w ogrodniczych to mogę i 2 godziny spędzić. I ciągle mi mało. A co do kaloszy, to naprawdę pojawiło się sporo ślicznych i u mnie niektóre dziewczyny do chodzą do pracy w kaloszach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spodni dla mnie po prostu nie ma - taka figura i już. Zawsze w którymś miejscu odstają :D Z butami mam to samo. A jak już coś mi wpadnie w oko to cena odstrasza. W ogrodniczych jakoś nie mam takich problemów... ;) No a jakbym w kaloszach do urzędu wleciała (co mi się zdarza chociaż raz dziennie) to by było ciekawie :D

      Usuń
  6. Stop, stop ja uwielbiam jedno i drugie , krecą mnie ciuchy , a ogrodnicze markety powalają na kolana , wiem jedno mąż woli sklepy z ubraniami jak ogrodnicze [ w tym ostatnim bywam dłużej ha ha ]pozdrawiam Dusia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! Ale jednak ogrodnicze wygrywają u Ciebie ;)

      Usuń
  7. Dopisuję się pod postem. Sukienki i bluzki same mi wpadają w ręce, spodnie, wiadomo, że zawsze za długie, ale buty... koszmar.
    pozdrawiam
    lena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ostatnio dostała dwa wielkie wory ciuchów "w spadku" od kuzynki i cioci - one jakoś mają oko do ciuchów. I dzięki nim mam teraz spokój w tym temacie na kilka lat co najmniej :D Ale te buty... Koszmarek.

      Usuń
    2. Ja dostaję w spadku po córce kuzynki:)

      Usuń
  8. Ja tam mam tak: jak widzę, podoba się i mam kasę kupuję 2 sztuki;) A dżinsy to jest katorga, więc dałam sobie z nimi spokój - już od roku nie noszę prawie wcale i... żyję!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tą kasą niestety czasem ciężko. Bo nie powiem - są buty, które mi się podobają. Tylko niestety kosztują tyle co tona opału na zimę :D A jeansy owszem - gorzej niż z butami...

      Usuń
  9. Ja lubię zakupy, ale SAMA! I nie mam tu tylko towarzystwa mojego Najdroższego na myśli, tylko... przyjaciółek!
    Ja wpadam w sklepy przeciągiem, a te oglądają i oglądają.... Odchodzą od regałów, wracają... Masakra!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ja już muszę to też jak przeciąg lecę. Nie wiem jak niektórzy potrafią ten "obłazizm" i "patrzaizm" uprawiać. Szkoda czasu, szkoda życia!

      Usuń
  10. Odpowiedzi
    1. Brrr... Nie pojmuję ;) Ale jak mnie wpuścić do księgarni np. to zupełnie inna rozmowa :D

      Usuń
  11. Anula, znaczy się kobieta wiejska, profesjonalna z ciebie! Ja również wolę coś do domu czy ogrodu niż nowe fatałaszki. Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! I to jest dla mnie komplement! :) Wiejska kobieta profesjonalna :D

      Usuń
  12. Niestety też tak mam:)Nie cierpię zakupów szczególnie w centrach handlowych i nigdy nie rozumiałam gdy ktoś mi mówił ale masz fajnie dwie córki to sobie na babskie zakupy chodzicie:)Nie chodzimy!!!A właściwie chodzimy kiedy musimy:)Na babskie to chodzimy spacery,obiadki ,do kina i nad morze:)To wolimy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak słyszę "centrum handlowe" to zimny pot na plecy mi występuje! Te kilometry do przejścia, sklepów naćpane jeden obok drugiego, w każdym inna muzyka, dookoła tysiące smrodów z pseudo knajpek... Koszmar!! I te tłumy ludzi przelewające się w każdym kierunku!

      Usuń
  13. A ja ciuchy i nawet buty kupuję przez internet , mniej zachodu i łatwiej znaleźć coś dla siebie , to znaczy dla wybrednych dziwaków ;)
    Pozdrawiam serdecznie !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bardzo często też. No ale buty akurat muszę przymierzyć, bo rzadko kiedy coś na mnie pasuje tak na 100% - zawsze coś gdzieś uwiera ;)

      Usuń
  14. Aniu to Ty prawie u mnie po sąsiedzku wypoczywałaś... ;)
    Jako dziecko (i zapalona harcerka) większość weekendów tam spędzałam...Polecam wszystkim te strony. Oprócz górskich wycieczek warto zahaczyć o Sanktuarium i Ruchomą szopkę w Wambierzycach, Kaplice Czaszek w Czermnej (ale bez nieletnich -to moja miniona trauma) i obowiązkowo Skansen w Pstrążnej.
    Podziwiam najmłodszego Piechura !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ania nadrabiam zaległości u Ciebie , komentarz miałam zamieści pod postem z Gór Stołowych ...coś chyba nacisnęłam przypadkowo ;)))

      Usuń
    2. Jak jechaliśmy przez Wro, to myślałam o Tobie. Noc wcześniej spędziliśmy u rodzinki w Obornikach, więc bliiiiziutko. Wszystkie punkty godne odwiedzenia znam, ale wyjazd był typowo "w góry" i bardzo króciutki. Poza tym Młody jeszcze nie jest zainteresowany takimi atrakcjami. Ale już się nie może doczekać wyprawy do Wro właśnie i szukania krasnoludków ;)

      Usuń

Dziękuje za Twoją wizytę i komentarz :)