26.08.2017

Przed. I po.

Komu lato śmignęło tak szybko jak mi - ręka do góry! Ledwo się człowiek obejrzał, a tu już ostatnie dni sierpnia. Lipiec i sierpień to dwa tak intensywne miesiące, że blogowanie chyba naturalnie schodzi na dalszy plan. I to nie tylko u mnie. Zauważyłam, że jest to ogólny trend. Szkoda tych ciepłych dni na siedzenie przed ekranem komputera, prawda?

Ostatnio pisałam Wam o spotkaniu blogerskim w Poznaniu, a tu już za chwilę odbędzie się kolejne, przy okazji targów Zieleń To Życie w Warszawie. I w tym roku wybieram się tam po raz pierwszy. Z racji obowiązków zawodowych tylko na jeden dzień (sobotę), ale zawsze ;) Aga z bloga Wolniej, Tu i Teraz kusi mnie ofertą roślinek, które można tam kupić. Więc kto w niedzielę w pociągu relacji Wa-wa - Poznań zobaczy obładowaną zieleniną kobitę - to będę właśnie ja.

I to była ta informacja "Przed". Natomiast "Po", to chciałam jeszcze kilka słów z ogrodniczo-blogerskiego światka skreślić. Konkretnie z wycieczki do Ogrodu Botanicznego w towarzystwie Magdy z Barw Ogrodu i Iwony z Elfickiego Zakątka. Taka wspólna wyprawa to zupełnie coś innego niż samotne wędrowanie po ścieżkach. To wymiana uwag na bieżąco, wspólne zachwyty lub zdziwienia. Bardzo mile spędzony czas :)

A dodatkowo wiele inspiracji. Wiele nowych pomysłów w mojej głowie się zrodziło. Wszystko Wam jednak powiem przy okazji oglądania zdjęć.

Na początek staw / oczko wodne. Jak zwał tak zwał. W ogrodzie przyjaznym faunie jakaś forma zbiornika wodnego powinna się znaleźć. Teoria tak mówi. U mnie wielki minus w tym temacie ciągle. Nie mam pomysłu, a przede wszystkim sił i funduszy. Ale moje "chciejstwo" roślinne woła ostatnimi czasy o tzw. lilię wodną. No i tak sobie wymyśliłam, że są ponoć miniaturki. Do małych zbiorników. Myślę więc o ocynkowanej starej wanience lub balii - ktoś ma jakieś doświadczenia w temacie?


Druga rzecz to różanka w Botaniku, która powaliła mnie prawie na kolana.


Całe łany róż posadzone wg zmieniającego się odcienia płatków.


I ten zapach. Te kolory. Te kwiaty. Nie mogłam się zdecydować, która najpiękniejsza...




Koniec końców jest taki, że moje "chciejstwo" woła również o róże. Tylko gdzie je zmieścić?!

Oczywiście ogród botaniczny to nie tylko ładne kwiatki, ale też zbiory roślin, tabliczki z nazwami łacińskimi, systematyka. A dla warzywnikowych bzików? Całe poletko cukinii :D


Mój cały warzywnik jest mniejszy niż to poletko... :(

Gdyby mój ugór cały czas był takim ugorem jak wtedy, gdy się wprowadziliśmy, to byłabym bardzo zainspirowana tym co poniżej:


Swego czasu nudna polana z wynędzniałym pseudotrawnikiem. A teraz super modna wykaszana częściowo łąka wywołała wielkie uśmiechy na twarzach blogerek ogrodniczych ;)


A jeśli macie ziemię wilgotną, miejsce raczej zacienione to jak ogarnąć większą połać ogrodu? Można założyć łąkę... miętową!


To wszystko powyżej to kępy różnych odmian mięty. Nie wiem czy można zjadać ogród botaniczny, ale my skubałyśmy listki i sprawdzałyśmy smaki i miętową moc ;)

A na co zwraca uwagę Brzezina w każdym ogrodzie? Oczywiście na brzozy :) I bardzo zadowolona stwierdza, że ta odmiana, która jej się bardzo podoba, rośnie już w jej ogrodzie i za kilkanaście lat też będzie tak wyglądała ;)


I na koniec rabata pokazowa, która skradła moje serce! I zainspirowała do zmian w przyszłym roku.


Fontanny nie mam, ale większość roślin użytych do tej kompozycji to i owszem.


Póki co wszystkie rośliny wsadzałam tam, gdzie akurat było miejsce. Przyznam Wam się, że dopiero od tej wizyty w Botaniku, zaczęłam myśleć o jakiejś sensownej kompozycji. Dużo roślin odratowałam z innych części ogrodu i przesadziłam tak, by mogły nabrać sił. Nie tak, żeby dobrze ze sobą wyglądały.


Ale skoro nabrały już chęci do życia, zaczęły znów kwitnąć, to chyba pora posadzić je tak, by stworzyć równie piękną rabatę? To jest moja misja! I zaczynam już tej jesieni :)

A rabata nie tylko mi tak wpadła w oko. Również Iwonie:


I Magdzie:


Dziękuję Wam dziewczyny ze wspaniały wspólny spacer i przemile spędzone przedpołudnie :)

A Was moje kochane czytelniczki zachęcam do pozostawienia tutaj jakiegoś znaku po sobie ;)

9 komentarzy:

  1. Zawsze kibicuję osobom z pasją, w tym takim jak Tobą, która cieszy się i potrafi pokazać innym swoją miłość do roślin i dzielić się nią z innymi osobami o podobnych zainteresowaniach. To musiał być wspaniały spacer po ogrodzie kobiet, które podobnie patrzą na świat :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnóstwo pomysłów mam zawsze po odwiedzinach ogrodu botanicznego :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Róże obłędne -pomimo dystansu jaki do nich mam :)
    Jak patrzę na zdjęcie z łąką miętową to nie wiem czy się śmiać, czy płakać. Otóż podobną sobie wymarzyłam i... zrealizowałam. Tyle, że po trzech latach łączka zaczęła żyć własnym życiem i rozlazła się we wszystkie możliwe strony. Już brak mi pomysłu jak to zatrzymać, chyba będę musiała ją wykarczować a miętę zasadzić w pojemnikach, które ją zatrzymają :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ania miętę poczułam aż przez monitor:)
    Podobne odmiany toż rosły w sąsiedzkim parku, ale zostaną zastąpione teraz nowoczesnym betonem....podobno idzie nowe, lepsze...eh...

    OdpowiedzUsuń
  5. O Kochana, kiedy to było? lato śmignęło... a ja ciągle nie opisałam naszego spaceru... Czyli do następnego razu, to znowu śmignie i będzie tuż tuż :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Hmmm, nie jestem Czytelniczką ale ślad zostawiam ;-) Serdeczności, Twój ulubiony Czytelnik ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Żółty z fioletem - to, co kombinujemy na przyszły sezon?

    OdpowiedzUsuń
  8. Ania wracaj! Co tam u Ciebie, zakładam że cisza na blogu nie jest spowodowana problemami.
    Ściskam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty to mnie potrafisz wyczuć! Jakaś telepatia normalnie!! Właśnie kończę pisanie posta. Zero problemów, tylko zalatana jak kot z pęcherzem jestem ;)

      Usuń

Dziękuje za Twoją wizytę i komentarz :)