23.06.2015

Retrospekcje po raz pierwszy

Ręce opadają - wiem. Nic nie piszę nawet na usprawiedliwienie, bo to już nudne się stało... Powiem tylko, że dostałam mobilizującego "kopa" od Niezapominatki i aż wstyd będzie jak czegoś nie zmienię ;) Także tego... Zdjęć robiłam sporo, foldery zrobiły się cztery i pojawiło się pytanie - "delete" i zapomnieć, czy jednak powspominać? Żal mi się zrobiło i dlatego będą retrospekcje w najbliższym czasie :)

Na dobry początek piękne i pyszne wspomnienie - czereśnie!

Czy ja już zachwycałam się tą czereśnią na blogu? Chyba nie... A więc! Rośnie sobie lichutko lat wiele. Owoców ni hu-hu. Już ją właściwie w myślach na śmierć skazałam. Noooo, ale w tym roku - pyszotka! Garści nawet kilka się udało zebrać :) I nie że wszystko Młody wciągnął (jak np. truskawki, na które jeszcze się nie załapałam). Czereśnie dane mi było spróbować, a ja czereśnie uwielbiam :D Jupi! - radość ogrodowa.

Teraz kolej na orliki.

Te pierwsze nie są oczywiście ani granatowe, ani fioletowe. One na żywca to taka ciemna fuksja były. I teraz pytanie za sto punktów - czy nasiona z nich dadzą potem rośliny z takim samym kolorem kwiatów? Aga.Felice sobie zamówiła nasionka różowych (jeśli dobrze pamiętam) i będę zbierać (jessssu - pierwszy raz w życiu :D ), więc jak ktoś jeszcze chce to rączka do góry. A do Agi - ja sobie zamawiam te Twoje kanadyjskie na wymiankę! (- jeśli nie doczytałaś tego w komentarzu u siebie)

Zapowiadałam okazanie prezentu od mojej mamy. Przeciągało się to w czasie, bo chciałam fajowe zdjęcia porobić. Ale do tej pory się nie udało. No ciągle coś! Tak więc póki co brzydka focia byle jaka. A jak się uda, to pikną zrobię, z ogniem i takie tam. No właśnie - bo to kominek meksykański jest :)

Póki co kolor taki tam sobie. Ale jak się dobrze przepali, to się przebarwi. Już lekko zaczął i będzie ładna terakota chyba :) Grzeje milutko w chłodne wieczory, a ten model ma na dodatek funkcję grilla. Jeśli lubicie posiadówki ze znajomymi (w samotności zresztą też) to polecam :)

Następny punkt - czosnek Krzysztofa.

Cosik słabo z nim. W zeszłym roku miałam dwa kwiatostany. Jedna cebula chyba umarła? Ten też jakoś ledwo przędzie. Niby roślina stepowa, a jednak kiepsko. Ktoś ma jakieś pomysły i rady? Cebul przybyszowych ponoć mało wytwarza, więc nie liczę na nie. Może zebrać nasiona i cierpliwie czekać?

W kwestii nasion to przypominam się z moimi makami wschodnimi. Makówki już się zawiązały - jeszcze tylko mocy ustawowej muszą nabrać. Jak ktoś jest chętny to z radością wyślę nasionka.


Powoli dojrzewają porzeczki.

Ale naprawdę powoli. Dobrze zaczęły jak jeszcze słońce świeciło. Niestety u nas już od dłuższego czasu zimno, szaro i mokro. Młody już nie może się doczekać i jego cierpliwość jest wystawiona na ciężkie próby (ja tak czekam na żółta porzeczkę...).

Póki jeszcze ciepełko dawało, to zdążyłam wysadzić pomidorki koktajlowe. Niestety z racji pogody jakoś im niespieszno do dalszego wzrostu.

Z papryczką chilli to samo. Takie piękne sadzonki mi wyszły i nic z tego nie będzie? Oberżyna też... :( Ciekawe czy cukinie i dynie sobie poradzą chociaż.

Na pocieszenie mam na szczęście moje buraczki :)

Rozsadę robiłam w domu, a potem powędrowały na grządkę wzniesioną nr 3. W zeszłym roku wszystkie zostały zeżarte przez pluskwy wredne (o nich jeszcze będzie w innym poście). Dlatego w tym roku poszłam na sposób i w Lidlu kupiłam taki mały tunelik foliowy. Robale za głupie są, więc nie przechodziły. Do tego buraczkom cieplutko i zacisznie było :) Teraz folia została zmieniona na firankę z Ikea (takie dwie duże za 15zł dają) - sprawdza się idealnie. Druga dla kapustnych jest ;) Wszystko jeszcze pokażę z czasem.

Na innych grządkach też dobrze się dzieje. Taki groszek na przykład :)

Duuuuużo strąków zawiązał. Niedawno mieliśmy z Młodym wyżerkę. Nie hoduję go na mrożonki czy inne przetwory. Ma po prostu być taki do podżerania. Świeży w sklepie drogi, a z własnej uprawy kosztuje tyle co torebka nasion i czas na wysianie i potem podparcie. Nawet pielić nie trzeba za mocno, bo wyrasta szybciej niż chwasty ;) Angielskie strąki też były i wskoczyły do zupki razu pewnego. Angielskie strąki to z nasion z Kącika Eksperymentalnego z portalu Na Ogrodowej (zresztą jedne buraczki też...). Na zakończenie sezonu mam zamiar wysmażyć posta właśnie o tych eksperymentalnych uprawach. W zeszłym roku wszystko poszło do d... Przezornie jednak część nasion zachowałam i w tym roku była powtórka u mnie :)

Obok groszku rośnie sobie bób.

Zgodnie z radami Kasi Bellingham, bób wysiewam bardzo wcześnie na rozsadę w domu. Chyba jako pierwszy wręcz był w tym roku siany. Używam do tego tutek od papieru toaletowego. Na początku trzeba bardzo dbać o podlewanie (ja często pryskałam z rozpylacza - nawet kilka razy dziennie). Jak już tektura się nasyci, to jest łatwiej. Później siewki wsadzałam do ziemi z tą tekturą. Podrośnięte siewki zdążą zmężnieć zanim pojawią się mszyce, które lubią najbardziej te młode pędy. U mnie w tym roku paskudy weszły dosłownie na jedną sadzonkę - czubek urwałam i tyle się widziałyśmy (na bobie, bo gdzie indziej to i owszem...). Niektóre z Was może pamiętają, że w zeszłym roku jakimiś spektakularnymi plonami się nie chwaliłam. No ale w zeszłym roku to ja nie miałam wzniesionych grządek z wypasioną ziemią :D Kolejny raz wielkie dzięki dla mojego M., który uległ mym namowom ;) A bób już zmężniał od czasu robienia tego zdjęcia. W weekend chyba wskoczy do garnka i będzie na zakąskę do piwka :D.

I cóż... Na dzisiaj to tyle. Następne zdjęcia czekają już zgrane z aparatu w folderach. Nie wiem kiedy wyjdę na prostą, bo póki co zapowiadają się same wspominki. Ale przynajmniej w miarę regularnie będzie :D Na szczęście u Was jestem na bieżąco, chociaż na komentowanie czasu brakowało - przepraszam.
P.S. Czy ktoś wie, kiedy przyjdzie prawdziwe lato? Normalnie nie przepadam za upałami, ale już mam dość...
P.S. 2 Wiem, że już trochę późno, ale... ile się uszczykuje z czubka kosmosów, żeby się rozkrzewiły ładnie?? :D

31 komentarzy:

  1. Nawet nie wiesz jak się cieszę, że mój literacki "kop" tak pięknie zadziałał i przemienił się w taki cudny post ! Mam nadzieję na kolejną dawkę. Nie przejmuj się, że to wszystko wspominki, bo są piękne, ciekawe i jak najbardziej na czasie. Jakbyś zdjęcia śnieżycy wrzuciła, to bym się zbuntowała, ale takie zielne okazy! A kominek ! Mamma mia ! Jest idealny, taki mi się zawsze marzył i z tego co się dolukałam na zdjęciu nawet pokaźnych rozmiarów ! Teraz tylko fotkę z Meksykaninem w sombrero jak dorzuca do ognia ;)
    P.S. Żółta porzeczka ??? Czy to to samo c biała ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to samo co biała. Ale czy widziałaś kiedyś taką naprawdę białą? Ona jest dla mnie żółta i już :D Kominek mama upolowała w... Netto. Chociaż spory wybór jest też w necie. Ogromny nie jest, ale daje bardzo dużo ciepła! A jeszcze nie napaliłam w nim tak na fest nawet ;) No i dla nas super, że jako grill też może służyć. Bo mieliśmy dwa sezony taki najtańszy z LM i on już umierał :) A na posiadówę przy kominku, to Cię kiedyś zgarnę jeszcze tego lata! Co do "kopa" to takim wrednym wzrokiem się gapi, że musiał zadziałać :D

      Usuń
    2. Już dawno nie widziałam białej porzeczki więc ciężko mi powiedzieć, czy ona rzeczywiście biała jak śnieg, czy żółtawa. Może kremowa ? ;) W Netto takie cuda ??? Szkoda, że nie wiedziałam :( Kiedyś widziałam taki kminek, ale był malutki, o grillu nie byłoby mowy, chyba, że kabanos pokrojony na cztery ;) Ten jest ekstra!
      Co do odwiedzin z miłą chęcią napije się kawki u Ciebie i ogródek zwiedzę :)
      Wzrok wredny, ale... przyznasz, że przystojny ;) Najważniejsze, że zadziałał :)

      Usuń
    3. Jak porzeczka dojrzeje, to przywiozę i zrobimy ocenę koloru :) Ja tą białą / żółta lubię najbardziej, więc to jeden z pierwszych zakupów do ogrodu był. A kominek może jeszcze się pojawi w Netto, bo bardzo przyzwoitą cenę miał :) Co do zwiedzania, to u mnie głównie chwasty są i koszmary remontowe, ale może jakoś przeżyjesz. Jak pogoda się poprawi, to jakieś porwanie Twej osoby się ustali ;) A z tym przystojnym, to jeszcze pod tym kątem się nie przyglądałam :D

      Usuń
  2. AAA kominek meksykański wymiata !! :)
    Pogoda jest do chrzanu totalnie! Słyszałam niestety prognozy, że niby całe lato ma być takie :/ Także może lepiej grzyby hodować ? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zeszłym roku hodowałam takie pieczarki z kartonu kupione w Tesco :D Pyszne były. Tylko, że grzyby oprócz wilgoci lubią też ciepełko. A my musieliśmy dzisiaj w piecu napalić, bo już się nie dało inaczej... Może chociaż pogoda we wrześniu będzie, jak w góry pojedziemy - w sumie się nie obrażę :D

      Usuń
  3. Pogoda do luftu! Mam nadzieje, ze szybko ulegnie zmianie:) Kominek Aniu BAJECZNY!!!!!! Jak on pieknie wygląda... nigdzie takiego nie widziaąłm. Owoce na działce godne pozazdroszczenia, podziwiam Cię kobieto!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kominek polecam, bo naprawdę fajna rzecz. Ja pierwszy raz widziałam chyba u Maszki...? Na początku kolor ma średni, ale im bardziej wypalony tym piękniejszy się robi :) Owoce rzeczywiście dają radę - mimo chwastów i zaniedbania. W przyszłym roku wezmę się chyba za rabatki kwiatowe ;) I tak powoli, powoli kiedyś się ogród "zrobi" :D

      Usuń
  4. Też się pytam gdzie to lato? Ty przynajmniej cudo kominek na zewnątrz masz, a mi pozostaje ciepły swetr niestety. Pięknie w tym Twoim ogrodzie i smacznie :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się cieszę, że nie zdążyłam po zimie jeszcze ciepłych swetrów schować ;) Niestety nadal są w użyciu, a to już końcówka czerwca!!

      Usuń
  5. Różowe orliki - ja też chcę nasionka :)) Piękny warzywnik, piękny masz cały ogród :)) Mnie w tym roku mszyce opanowały bób na maksa, jeszcze tytlu na raz nie miałam :( ale walczę, walczę dzielnie :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ponoć nasiona nie koniecznie dadzą ten sam kolor kwiatów, ale dużo zależy też od stanowiska (z tego co czytam) - rzeczywiście te w pełnym słońcu miałam najciemniejsze, a w całkowitym cieniu zupełnie białe... Oczywiście bardzo chętnie Ci wyślę nasiona (napisz proszę na priv swój adres) i mam nadzieję, że kwiaty będą takie jak chcesz :D Cały ogród nie jest piękny... jeszcze. Ale mam nadzieję, że za sezon lub dwa będę mogła pełne panoramy Wam pokazywać :D

      Usuń
  6. piękne plony, widać obfitości i wydaje się,że czas u ogrodników działa na korzyść
    własne doświadczanie jest cenniejsze niż wszystkie rady świata
    posyłam pozdrowienia z warzywnych grządek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza. Nawet najlepsze rady dopiero wykorzystane w praktyce i sprawdzone osobiście mogą czegoś nauczyć ;) Ale już jeden sezon pozwala odkryć wiele rzeczy, a z każdym kolejnym jest coraz lepiej ;)

      Usuń
  7. Ja tam lubie już samo słowo - retrospekcja...a jeśli jeszcze jest poparte cudownie soczystą czereśnią - poproszę :-) Podziwiam Twój zapał i zaparcie ogrodnicze - czuję sie całkiem jak ignorantka, gdy to wszystko czytam, dziwne to, bo w końcu na wsi się wychowałam, ogrodów był ci u nas dostatek, a jednak mój opór chyba był spory, skoro wiedzy u mnie mało w tym zakresie :-) Pozdrawiam Cię cieplutko i melduję, że w pracy się pomału rozkręcam i jest bardzo ok :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj ja długo też ignorantką byłam. Ale własny kawałek ziemi zobowiązuje, bo przecież nie chcę mieszkać w brzydkim otoczeniu.
      Super, że z pracą ok, bo przecież różnie to bywa - tym bardziej w obcym kraju.

      Usuń
  8. Podziwiam twoje zaparcie i wspaniale plony. Dożo słońca ci życzę w dzień a deszczu w nocy:) Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to są właśnie idealne życzenia :) Plony mnie samą zaskakują, ale dzięki temu jest jeszcze większy zapał do pracy!

      Usuń
  9. Orliki kocham,są cudowne!!!Ależ Cię podziwiam za wiedzę,za zaangażowanie i za pracę jaką wkładasz w swój ogród....Buziaki!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiedza jeszcze mizerna, ale przy każdym wyjściu do ogrodu uczę się czegoś nowego. Chyba dlatego to grzebanie w ziemi mi się nie nudzi ;)

      Usuń
  10. Wow! Chylę czoła Aniu, pięknie masz w ogrodzie i tym warzywnym i tym kwiatowym:)) Imasz rację, jak widać efekty to serce się cieszy i chęć do pracy wzrasta:)) Orliki przelazły do mnie od Sąsiadki - dwa w kolorze fioletowym i jeden różowy:) Cudne są! Pozdrowienia i dużo słonka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie orliki dopiero w tym roku oczarowały. Z tym kwiatowym ogrodem to jeszcze duuużo pracy przede mną. Na szczęście ten warzywny jakoś został ogarnięty. Do ideału jeszcze mu brakuje, ale już da się normalnie pracować ;)

      Usuń
  11. Andzia, wiesz że ja chciałam taki meksykański kominek upchnąć na swoim balkonie...tylko mąż za wczas sprowadził mnie na ziemię ;))) Uprzedzam, kiedyś wproszę się do Ciebie nocne czuwanie przy nim ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale są też takie małe kominki, które spokojnie być wcisnęła ;) Mam nadzieję, że kiedyś w nasze rejony traficie, to oczywiście zapraszam!

      Usuń
  12. Masz rację, gdzie to lato?I ja zaczynam wyciągać swetry, bo zwyczajnie zimno jak diabli wieczorem!
    Na czereśnie to mi też smaka ogromnego zrobiłaś!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czereśnie uwielbiam. Tegoroczne traktuję jako nagrodę od ogrodu za zajęcie się nim ;)

      Usuń
  13. Piękne orliki i czosnek, tez mi się marzy moja mama ma na działce . Ponadto chciałam ci podziękować za poradę w sprawie zrobienia sadzonki bobu bo dzięki tobie już w tym tygodniu jadłam swój bób!!!! i nei poddał się tak łatwo mszycy ten który wyrósł sam w ziemi jest mniejszy, i jeszcze nie ma dojrzałych strąków, także dzięki!!! pomysł z firanką odgapię od ciebie, nie wpadłam na to!! myślałam żeby kapustne przykryć biała moskitierą ale one są drogie a firanka z Ikea, świetny pomysł i tani!! ja czaję sie na maki polne, rosną u mnei koło uli i czekam na makówki a potem je rozsieje na całej pasiece :) szkoda że pogoda ostatnio słaba jest i truskawki kwaśne z braku słońca, pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w tym roku czaję się jeszcze na makówki lekarskiego, który sam się rozsiewa w najdziwniejszych miejscach. Oczywiście nie na plantację potrzebuję tylko na rabaty :D
      Ja swój bób zbiorę w niedzielę, Mam nadzieję, że jeszcze jest ok, bo wcześniej po prostu nie miałam czasu. Ale już mi ślinka cieknie... Do tego piwko - pycha!
      Firanka z Ikea jest super, bo oczka ma takie jak moskitiera (też o niej myślałam), ale jest tańsza i bardzo miękka, więc łatwo ją "zamontować" nad grządką :)
      A pogoda ma się poprawić w przyszłym tygodniu! Mam nadzieję, że chociaż dwa tygodnie się utrzyma, bo mamy mały wyjazd zaplanowany...

      Usuń
    2. Dzisisj na kapuscie widziałam juz jajka chyba za późno z ta firanka będzie chyba że poniszcze te jajka ale na pewno coś się uchowa :(

      Usuń
  14. Z dużym poślizgiem, ale doczytałam :) Mam nadzieję, że jak wrócę to jeszcze jakieś nasionka się ostaną. Jak mi się tęskni za polskimi pysznościami: truskawki, szparagi, bób, czereśnie, rabarbar. Więcej na wakacje w czerwcu nie jadę, bo jak tu sobie takich smakołyków odmawiać.Naprawdę nie doceniamy tego, co mamy.
    Na widok twojego bobu (i na myśl jaki będzie dobry) zielenieję z zazdrości i szlocham nad smętnym losem mojego. Smacznego :)
    A co do lata, sama już nie wiem czy lubię jak jest gorąco czy nie, bo tu jest 37 stopni o 17:00 (!!!) Nie da się wyjść na zewnątrz, bo jest jak w piekle. Mogło by słonko trochę tego ciepła do Polski oddać, a nie tak tu za mało, tu za dużo...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno czerwcowy urlop też ma swoje plusy :) Chociaż rzeczywiście naszych smakołyków chyba nic nie zastąpi ;)

      Usuń

Dziękuje za Twoją wizytę i komentarz :)